Trudne początki

Moja przygoda z Instagramem zaczęła się wiele, wiele lat temu. To była długa i bardzo wyboista droga z kilkoma przepaściami i ostrymi zakrętami. Próbowałam sprzedawać, promować sklep (w tym też na Etsy). Za każdą falą entuzjazmu, który przynosił myśl „zrobię to”, przychodziło wielkie rozczarowanie. Czułam się niewidoczna, bez siły przebicia. Ludzie na grupach powiązanych z Etsy sugerowali mi bardzo często, żebym zaczęła działać na Instagramie, gdyż moje produkty przecież tak bardzo wpisują się w to medium i śmiało mogłabym sobie przynosić ruch do mojego sklepu na Etsy. Ja zaś rozkładałam ręce. Miałam wrażenie, że na Instagramie jestem jedynym użytkownikiem, a jakakolwiek sprzedaż jest czymś absolutnie nierealnym i to radośnie pisane bajki o tych ich instagramowych sprzedażowych sukcesach.

Trudne początki

Moja przygoda z instagramem zaczęła się wiele, wiele lat temu. To była długa i bardzo wyboista droga z kilkoma przepaściami i ostrymi zakrętami. Próbowałam sprzedawać, promować sklep (w tym też na Etsy). Za każdą falą entuzjazmu, który przynosił myśl „zrobię to”, przychodziło wielkie rozczarowanie. Czułam się niewidoczna, bez siły przebicia. Ludzie na grupach powiązanych z Etsy sugerowali mi bardzo często, żebym zaczęła działać na Instagramie, gdyż moje produkty przecież tak bardzo wpisują się w to medium i śmiało mogłabym sobie przynosić ruch do mojego sklepu na Etsy. Ja zaś rozkładałam ręce. Miałam wrażenie, że na Instagramie jestem jedynym użytkownikiem, a jakakolwiek sprzedaż jest czymś absolutnie nierealnym i to radośnie pisane bajki o tych ich instagramowych sprzedażowych sukcesach.

Przełom

Przyszedł też czas, kiedy regularne działania zaczęły przynosić efekty. Codzienne wrzucanie postów nieco pomogło w mojej sprzedaży, pojawiły się pierwsze zamówienia przez samego Instagrama. Jednak to wciąż nie było to, czego oczekiwałam.

Dzisiaj już wiem, że przede wszystkim nie rozumiałam tego medium, nie miałam świadomości, jak to wszystko działa, nie wiedziałam, jakie Instagram ma możliwości, a nawet jeśli wiedziałam, to nie umiałam ich przełożyć na swoją dziedzinę. Popełniałam podstawowe błędy, nie wnikałam w szczegóły i irytowałam się , bo gdy przychodziła fala działania, to nie było efektów. Nie miałam strategii, która byłaby zaplanowana od A do Z. Działałam doraźnie, często emocjonalnie.

Chciałabym Wam opowiedzieć o tym, jak zrozumienie tego medium zaczęło dla mnie nagle działać, prawie natychmiastowo. Jak moje konto, choć wcale nie gigantyczne, zaczęło przynosić mi sprzedaż i zaczęłam gromadzić dookoła siebie osoby, które są potencjalnie moimi klientami i budować z nimi relacje. W prawdzie docelowo postanowiłam przekierowywać ruch do mojego sklepu, a nie na Etsy i w związku z tym założyłam, że komunikację prowadzę w języku polskim, ale to jest kwestia poboczna. Najważniejszym komunikatem, jaki chciałabym tu przekazać jest: „da się” – bez kilkuset tysięcy obserwatorów i głównie poprzez organiczne zasięgi.

Obserwatorzy

Kiedyś uważałam, że jeśli mam małe konto, to właściwie nie mam szans nic osiągnąć w kontekście sprzedażowym. Zawracam na to uwagę, gdyż ta walka o obserwujących jest bardzo powszechna i ona determinuje działanie wielu osób. Jednak czy te cyferki na liczniku są faktycznie najważniejsze? Oczywiście, duże i rozpoznawalne konto może tylko pomóc w promocji naszego sklepu, a także w dotarciu do nowych i nowszych obserwatorów. Nie powiem, że to nie jest ważne. Jednak na podstawie mojego doświadczenia śmiem twierdzić, że ta kwestia nie determinuje sukcesu, a mówiąc o sukcesie, myślę o nawiązywaniu relacji z klientem i sprzedaży. Wiem, że przeniesienie skupienia i działań ze zbierania obserwatorów na działania mające na celu komunikację wizualną i słowną, skoncentrowanie się na swoim kliencie docelowym przynosi efekty również w kwestii rosnącego konta. Oczywiście tutaj wszystko zależy od naszego celu i według niego powinna być ustalana cała strategia i plan. Według naszego celu.

Klient idealny

Dopóki nie dorobiłam lekcji dotyczących mojego klienta idealnego byłam jak dziecko we mgle. Niby wiedziałam co on lubi, niby wiedziałam co tworzyć, aby sprzedawać no i sprzedawałam- tylko wciąż za mało. Ciężko mi było trafić do nowego klienta, a stałe staranie się o to, aby stałym klientom podsuwać cały czas coś nowego było nie tylko czasochłonne, ale i coraz trudniejsze. I tak właśnie, kiedy przyszła chwila zrozumienia jak mogę wykorzystać Instagram w rozwoju mojej firmy, jak mogę budować mój wizerunek i pozyskiwać nowych klientów, przede wszystkim zaczęłam analizować to jaki obraz i treści pisane do nich przemawiają. Na Instagramie jest to podane wręcz na tacy. Wystarczy usiąść i poświecić trochę czasu na poszukiwania. Od tego zaczęłam tworzyć moją nową strategię. Krótko rzecz ujmując zaczęłam mówić w języku klientów. Obserwuję w sieci, że to spory problem wielu użytkowników. Widać, że produkt jest skierowany do jednego klienta, a cała komunikacja oparta jest na zupełnie innym kliencie. Na przykład ktoś sprzedaje elegancką biżuterię, pokazuje ją na zdjęciach w zupełnie innym kontekście – np. na rusykalnej desce, a język którego używa w opisie fotografii jest skierowany do nastolatków. Przykład jest trochę przerysowany, ale i takie kwiatki można spotkać i to wcale nie jest rzadkością.

Komunikacja wizualna

Następna rzecz, która miała wpływ na zmianę u mnie, było uspójnienie mojego konta pod względem wizualnym i dokładne dobranie tematyki zdjęć. Zdecydowałam się zmienić sposób komunikacji również, a może przede wszystkim w ten sposób. W końcu Instagram to medium typowo obrazowe, to zdjęcie ma mówić do naszego klienta.

 

Regularność

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym chciałam napisać, a który poruszyłam już wcześniej. Regularność… i tu przyznaje się, że pracuję nad tym. Zdarzyły ni się 3 tygodnie na początku całego zamieszania z izolacją, że nie byłam w stanie napisać żadnego posta. No nie byłam i już. Jednak staram się, aby się pokazywać często, podtrzymywać moje relacje, ale też pracować z algorytmami, które doceniają taką samodyscyplinę. I cokolwiek się nie działo, najlepsze efekty uzyskiwałam i uzyskuję, kiedy publikuję z regularnością.

Teraz

Te zmiany spowodowały, że moje konto zaczęło się rozkręcać. Zaczęły się tworzyć nowe więzi. Widzę, że przychodzi do mnie mój klient, a dzięki temu, że przeanalizowałam jego drogę, wiem jak się porusza po moim koncie, dochodzi do sprzedaży. Przestałam liczyć obserwatorów jak w transie. Wiele osób nie obserwuje mnie, ale zapisuje sobie zdjęcia i widzę, że wraca. A przede wszystkim składa zamówienia.

Powyżej opisuję najważniejsze zmiany, których dokonałam, ale tego jest dużo więcej. Często są to takie mini szczególiki. Myślę jednak, że te najważniejsze tematy opisałam wystarczająco szczegółowo, aby Was zainspirować do działania!

Wskazówki do tego jak pracować ze swoim kontem na Instagramie, by to zaczęło wspierać Twoją sprzedaż, znajdziesz na profilu IG @jest.milo https://www.instagram.com/jest.milo/

Miło Pozdrawiam, Gosia

Gosia Rybicka

https://www.instagram.com/gosiarybicka_/

 

Jesteś na Instagramie?

Zaobserwuj profil

@monikapienkowska_pl

aby czytać posty i relacje dotyczące prowadzenia sklepu na Etsy i promocji na Pintereście!